Sesja uwalniająca – wstęp
Witam serdecznie, cześć.
Odmierzamy czas do wydarzenia, jakim jest sesja uwalniająca: będzie muzyka gongów, sesja oddechowa i elementy pracy w nurcie Soulfulness / ustawieniowym (w zależności od tego, co będzie potrzebne).
Wszystkie te elementy sprawiają, że część z Was będzie teraz doświadczać różnych uczuć. Niektórzy czują strach, pewną nieokreśloność — zastanawiają się, „co to będzie?”. I to jest normalne, bo zwykle przychodzimy z czymś ważnym, z czymś istotnym, więc ten strach się pojawia.
Dorośli ludzie czują strach przed nieznanym, przed nowym — i jest to doświadczenie bardzo dorosłe. Ważne jest też odróżnienie strachu od lęku. Dlatego tutaj spróbujemy tego strachu doświadczyć, ale mimo wszystko zrobić krok — i kolejny — i przyjść na te zajęcia, na ten warsztat. Bo to będzie dobre doświadczenie, przełomowe. Ja się na to bardzo cieszę, że będziemy mogli się spotkać.
Warto zadbać o to, żeby cokolwiek, co miałoby stać się naszym „sabotażystą”, nie wygrało z nami. To może być samochód, materiał, tematy zdrowotne, dzieci, inne sprawy organizacyjne. Spróbuj zrobić tak, żeby jednak dotrzeć na miejsce. I to bywa pierwszym elementem samej sesji — dlatego nagrywam ten materiał.
Co jeszcze ważne: nawet jeśli masz jakiś temat zdrowotny, warto przyjść, bo być może już w pierwszych minutach — w kontakcie z przestrzenią, którą stworzę — wydarzą się wglądy i doświadczenia, a symptom może się wycofać. Nieraz tak bywało.
Są też osoby, które przychodzą z ciekawości albo dlatego, że w tytule jest muzyka gongów, którą uwielbiają. I dla tych osób też jest miejsce — jak najbardziej.
Jak to będzie wyglądało na sali
Zapraszam do kręgu, który jest bliżej gongów — to będzie wersja dla osób, które chcą „turbo”: trochę więcej interakcji ze mną, więcej oddychania, intensywniej.
Osoby, które wolą być bardziej w swojej przestrzeni, zapraszam do dalszych rzędów na sali.
Będziemy doświadczać części na siedząco, części na leżąco — zależnie od tego, czego będziemy potrzebować.
Zasady
Prywatność jest święta. Nie tylko Twoja, ale też wszystkich osób, z którymi Twoja historia może być połączona: członków rodziny, żyjących i nieżyjących przodków, pracowników, innych osób związanych z tematem, z którym przychodzisz. Nic z tego, co wydarzy się na sali, nie wynosimy na zewnątrz.
Wycofujemy się z ocen i diagnoz. Nie są nam tutaj potrzebne. Jesteśmy przede wszystkim w przestrzeni doświadczenia. Ocenianie i diagnozowanie to wchodzenie na czyjeś miejsce — to jest obciążające. Lepiej tego nie robić. To też buduje komfort w grupie.
Nie litujemy się i nie współczujemy. To jest bardzo blisko, ale często buduje napięcie i złość, i robi się niekomfortowo. Jeśli pojawi się takie uczucie, najlepiej skontaktować się ze sobą: co we mnie rezonuje, co to we mnie porusza.
Przebieg sesji
Etap 1. Intencje i krąg.
Dzielimy się tym, z czym przychodzimy: celem, intencją. To inspiruje innych, buduje poczucie jedności i wspólnoty — że jesteśmy tu w jakimś celu. Podzielenie się swoją sprawą nadaje jej rangę, szczególnie gdy jest duża grupa. I to też wymaga odwagi: powiedzieć o tym, co jest dla Ciebie ważne w życiu, co stoi przed Tobą.
W tej części będzie też praktyka Soulfulness: na chwilę zobaczymy się wzajemnie. To doświadczenie jest niezwykle przeszywające i uwalniające. Odkryłem sposób, żeby faktycznie się zobaczyć — i jest w tym szacunek: zobaczyć drugą osobę i zostać zobaczonym. To sprawia, że łatwiej nam potem wspólnie wyruszyć w podróż procesu.
Dla osób w pierwszym kręgu (bliżej gongów) możliwe są proste, nieinwazyjne elementy pracy: czasem poproszę o powtórzenie słów czy sformułowań, które budzą w nas coś szczerego i prawdziwego. To będziemy sprawdzać w praktyce.
Etap 2. Część oddechowa.
Część osób położy się w kręgu i zaczniemy pracę oddechem. To będzie oddech połączony: bez przerwy między wdechem a wydechem. Oddychamy ustami — zarówno wydech, jak i wdech.
Tu chodzi o to, żeby znaleźć granicę tego, jak mocno możesz oddychać. Im intensywniej oddychasz, tym głębiej wchodzisz w proces. Na początku to może wydawać się „przesadzone”, bo na co dzień nie oddychamy w takiej intensywności — ale to jest potrzebne, żeby uruchomić proces.
Etap 3. Integracja i muzyka gongów.
Po około 40 minutach zacznie się część integracyjna. Zobaczymy, czego grupa będzie potrzebować: będzie więcej ceremonii dźwięku, więcej muzyki gongów. W tej części ja będę grać na instrumentach (wcześniej będzie grała moja asystentka, wybijając specyficzny rytm uwalniający).
Czasami robię też „odskocznię” i pracujemy w innej przestrzeni. Możliwe, że pojawi się praktyka typu EnergyRings albo NatureTantra — praktyka silnego uwalniania, gdzie doświadcza się swojej energetycznej rzeczywistości w sposób bardzo uwalniający.
Etap 4. Domknięcie.
Na koniec znów siądziemy w kręgu — jako osoby, które przeszły swój proces, weszły na swoją górę. Usiądziemy przy „ognisku błękitnej prawdy” i podzielimy się doświadczeniem. To często jest bardzo ważne: mamy głos jako część grupy, część społeczeństwa — dobrze z niego skorzystać. To domyka proces.
To wszystko, jeśli chodzi o kwestie organizacyjne.
O intencji
Jeśli chodzi o intencję, ważnych jest kilka zasad.
1) Intencja dotyczy Ciebie.
Nie natury ludzkości, polityki i tematów ogólnych — tylko Ciebie, bo ja na swoją miarę jestem w stanie unieść właśnie to (śmiech).
Jeśli dotyczy innej osoby, to raczej tylko wtedy, gdy jest to temat relacyjny. Może dotyczyć dziecka, jeśli jesteś rodzicem — często symptom, którego doświadcza dziecko, jest tak naprawdę naszym tematem. Kiedy dotykamy tego, dzieci potrafią szybko się uwolnić. One też automatycznie biorą na siebie nasze rzeczy — i automatycznie mogą je oddać, gdy my je weźmiemy.
2) Intencja w miarę konkretna.
Jeśli zapraszasz „dobrobyt”, to dobrze określić, w jakim obszarze: praca? relacje? finanse? kontakt z ludźmi? Może masz trudność z szukaniem pracy, z wysłaniem CV, z pokazaniem się. A może jesteś aktorem / aktorką i trudno Ci nagrywać demo (miałem ostatnio taką sesję). To wszystko da się uwolnić, jeśli znajdziemy konkretną rzecz. Ja w pierwszej części też będę pomagał to doprecyzować.
3) Są też intencje „nieostre” — i one też są OK.
Na przykład: „mam poczucie niespełnienia zawodowego, ale nie umiem powiedzieć dokładnie, o co chodzi”. Albo: „moja relacja z kimś jest trudna do określenia — nie wiem, czy to jest związek, czy nie, co to tak naprawdę jest”. Taka „niekonkretność” też bywa bardzo konkretna — bo mówi o miejscu, którego nie da się złapać.
4) Intencją może być symptom w ciele albo w energii.
Czasem trudno go nazwać. Może to być temat zdrowia, ciała, poczucie energetyczne.
5) Intencje aspirujące.
Czyli: chcesz poprawić jakość życia. Nie idziesz „od” czegoś, tylko „do” czegoś. Masz dość przerabiania ciężkich rzeczy i chcesz się nacieszyć życiem. Czemu nie. Niedługo będzie wyjazd na Gozo właśnie w tej sprawie.
To tyle o intencjach — żeby nie przedłużać i nie zanudzać. Być może zrobię też dodatkowy materiał, gdzie opowiem o tym szerzej.
Dlaczego to działa
Teraz krótko o tym, dlaczego w ogóle: oddech, zobaczenie siebie w Soulfulness, elementy pracy ustawieniowej — dlaczego to nas uwalnia.
W życiu zamrażamy rzeczy: budujemy napięcie, stosujemy stres wobec siebie, żeby zacisnąć to, co przeżywamy, bo jest za duże. I to jest w porządku. Tak samo stan przepływu jest w porządku.
Każdy z tych stanów służy życiu. Stan zamrożenia i zatrzymania często służy przetrwaniu. Stan przepływu służy otwieraniu się na życie i korzystaniu z tego, co możliwe. Każdy z tych elementów jest niezbędny — i możemy być wdzięczni, że bywało nam trudno, bo to oznacza, że przetrwaliśmy.
Ja nie patrzę na to, z czym przychodzisz, jako na „problem”. Raczej jako na symptom życia: w taki sposób życie nas woła. W taki sposób chce, żebyśmy wzięli odpowiedzialność, poczuli więcej życia i zaczęli się nim cieszyć.
To spotkanie jest więc uwolnieniem tego, co zamrożone — wpuszczeniem przepływu. To pozwala być emocjonalnie „na bieżąco”, pozwala też doświadczać wyższych stanów świadomości: poczucia jedności, głębokiego połączenia z sobą, spokoju, sukcesu, piękna, wolności. To są stany, które sprawiają, że żyje się lżej i bardziej komfortowo.
I nie chodzi nawet o narzędzia i instrumenty — bo Ty jesteś instrumentem. To Ty, swoimi możliwościami, wracasz do przepływu. Albo budujesz przepływ, którego do tej pory nie było.
Dlaczego to działa? Bo natura tak działa: zwierzęta uwalniają stres przez wytrząsanie, ruch, krzyk, bieganie, pokazanie siły. Ludzie też mają swoje sposoby: sztuka, kultura, kontakt, rozmowa, poczucie humoru. Muzyka gongów łączy w sobie dużo tych elementów.
Są też praktyki energetyczne — i słowo „energia” jest tylko nazwą na coś, co bywa bardziej precyzyjne niż zwykłe słowa. Ja tak pracuję non stop. Patrząc teraz na Ciebie, doświadczam energii — czyli wglądu w rzeczywistość w bardziej subtelny sposób. Ty też możesz tego doświadczać na swój sposób.
To robimy szczególnie w trzecim etapie, gdy zaczyna się muzyka gongów albo cisza. Wysubtelniamy doświadczenie świata po to, żeby czuć się lepiej i lżej.
Mam nadzieję, że ten materiał pomoże Ci przygotować się do naszego wydarzenia — do naszej wyprawy. Jak widać, ta wyprawa ma swoją rangę, ale każdy przychodzi na swoją potrzebę i na swoje możliwości. Nie ma presji — jest kierunek. Dobrze się zastanowić, jaki kierunek i jaką intencję wybierasz na najbliższy czas.
Dziękuję Ci za uwagę. Do usłyszenia, do zobaczenia.
Jacek Wiktor
Jacek Wiktor
Praktykę zdobywał uczestnicząc w około 3000 ustawień prowadzonych przy różncyh prowadzących Słowomira Sówki (5l), Ewy Mikołajczak (6l), Małgorzata Reichert-Lewandowska (rok). Był uczestnikiem niezliczonych sesji oddechowej, a także 8 kursów Vipassany. od 2020 r. regularnie prowadzi ustawienia systemowe. Od 2021 roku odkrył SoulFullness – uniwersalna praktyka uwalniająca symptomy. od 2004 roku proadzi ceremoenie Dźwieku, w sumie ponad 12650 klientów skorzystało z jego usług.